Green Day

Założyciel:
Muzyka Moim Życiem
Muzyka Moim Życiem Miasto:
Poznań
Zobacz profil
Green Day
Rodzaj muzyki:
Rock
Założenie grupy:
16 grudnia 2007
Ostatnia modyfikacja:
3 lutego 2008

Grupa o Green Day

Green Day – amerykańska grupa grająca muzykę rock i punk rock.

Skład
Billie Joe Armstrong – gitara, wokal
Michael Pritchard (Mike Dirnt) - gitara basowa, chórki
Frank Edwin Wright III (Tré Cool) – perkusja (od 1991)

W czasie koncertów grupę wspierają:
Jason White (druga gitara)
Jason Freese (klawisze)
Ronnie Blake (trąbka)

Byli członkowie:
Al Sobrante - perkusja (1989 - 1991)


Utworzona została z inicjatywy Billie'go Joe Armstronga i Michaela Pritcharda (Mike Dirnt) w 1989 roku. Prawdziwą sławę na skalę światową przyniosła zespołowi płyta Dookie (1994).

W czerwcu 2005 roku zespół Green Day dał drugi w swej karierze koncert w Polsce – zagrał w katowickim Spodku.

Pod koniec 2006 roku zespół rozpoczął współpracę z NRDC (The Natural Resources Defense Council). Ostrzegają ludzi o zbytnim uzależnieniu Ameryki od ropy naftowej i dają rady jak nie przyczyniać się do degradacji środowiska.

Dłuższa Historia

Lookout: początek (1987-1992)

Mike Dirnt i Tre Cool w tleCzłonkowie Green Day dużo przeszli zanim stali się gwiazdami światowego formatu. W ich rodzinnym mieście wspominają ich dobrze. "Są grupą fajnych facetów. Nigdy nie dziurawili ścian, nie zarzygali sceny podczas występów" – tak wspominają bywalcy Gilman Street gdy Green Day grali tam jeszcze jako nastolatkowie. "Pomimo że ich występy ukazują ich jako błaznów i nieodpowiedzialnych ludzi, to są w końcu już żonaci i ustatkowani. Chcą być uczciwymi ludźmi, chcą założyć normalne, szczęśliwe rodziny – takie rodziny jakich nigdy nie mieli." Do spotkania między przyszłymi muzykami zespołu doszło w barze. Mike i Billie mieli wtedy po 10 lat i od tamtej pory są najlepszymi przyjaciółmi. Obaj nie mieli łatwego życia: Mike wychowywał się w domu dziecka, a później w rodzinie zastępczej, natomiast Billie bardzo mocno przeżywał śmierć swego ukochanego ojca – notabene muzyka jazzowego. W późniejszym czasie poświęcił mu nawet piosenkę "Rotting". Jedną z ważniejszych pamiątek po ojcu była gitara, którą podarował Billiemu tuż przed śmiercią. Mike często przebywał w domu Billie'go. Wtedy zaczęli interesować się muzyką, a starsi bracia Billiego podsuwali im kasety z nagraniami punkowych zespołów takich jak: Ramones, Sex Pistols czy Buzzcocks. Oszczędzając pieniądze, mogli sobie po jakimś czasie kupić porządne gitary. Wówczas Billie zdobył swojego ukochanego Stratocastera, na którym gra do dziś. W 1987 powstał zespół Sweet Children. Skład uzupełnił perkusista John Kiffmeyer (Al Sobrante), a Mike postanowił zająć się grą na gitarze basowej. Ich występy można było oglądać przy Gilman Street, teraz jednym z najbardziej znanych miejsc, wówczas malutkim klubie. Istotne jest to, że Green Day nawet teraz daje tam koncerty, nie zapominając tym samym że właśnie tamtemu miejscu zawdzięczają w dużej mierze swój sukces. "To miejsce i klimat było ratunkiem dla mnie od problemów" – mówi Billie dla magazynu Rolling Stone. Chłopaki próbowali pogodzić szkołę z graniem. Green Day, wtedy jeszcze pod nazwą Sweet Children, wydał swój pierwszy singiel, "Sweet Children", dla wytwórni Skene!. Miało to miejsce w 1988 roku, a więc wtedy gdy całe trio miało zaledwie po 16 lat. Niedługo potem już jako zespół Green Day wydali kolejny singiel. Wówczas do akcji wkroczył Lawrence Livermore – głowa wytwórni Lookout!, któremu bardzo spodobał się styl w jakim grał zespół. Zaproponował wówczas 17-letnim muzykom poważny kontrakt na nagranie najpierw EPki- 1,000/hours, potem płyty długogrającej. Muzycy niezwłocznie nagrali materiał na 39/Smooth, na który składało się 10 piosenek. I tak oficjalnie nazywał się przez pewien czas pierwszy album Green Daya. Green Day wydał jednak później kolejnego singla "Slappy" i postanowiono 39/Smooth oraz 1,000/hours połączyć ze Slappy. W ten sposób powstała nowa tracklista, a album wzbogacono jeszcze o piosenkę I Want to Be Alone i nazwano "1,039/Smoothed Out Slappy Hours". Zespół wyruszył w mini-tournee po stanie Kalifornia. Tydzień przed premierą jeszcze 39/Smooth, a w przeddzień osiemnastych urodzin Billie porzucił szkołę. W tym samym czasie, we Frankfurcie nad Menem, wychowywał się Frank Edwin Wright III (Tre Cool). Jego sąsiadem i dobrym przyjacielem był sam Lawrence Livermore. Po tournee Green Daya, zespół opuścił Al Sobrante,ponieważ stwierdził, że "nie może do końca życia biegać po scenie". Zastąpił go Tre Cool, który do dziś jest najbardziej charakterystycznym członkiem zespołu, znanym ze swoich intrygujących wypowiedzi i zachowań. W roku 1992 Green Day nagrał płytę Kerplunk!. Był to album nietypowy, bowiem 4 ostatnie piosenki pochodziły z singla "Sweet Children" wydanego 3 lata wcześniej. Niemniej album cieszył się sporym zainteresowaniem, również ze strony dużej wytwórni Warner. Trasa koncertowa została zrobiona z większym rozmachem i objęła również Europę, w tym także Polskę. Green Day odwiedził Białystok, Gryfino i Bydgoszcz, a supportował go zespół Stink.


Sukces Dookie (1993-1995)
Rok 1993 to przełom w twórczości zespołu. Green Day odszedł od Lawrenca Livermora i Lookout! i przeszedł do dużej wytwórni - Warnera. Tam zespołem zaopiekował się młody producent, Rob Cavallo. Pierwszym singlem wydanym w tej wytwórni był "Welcome To Paradise", do którego nie zrobiono teledysku. Natomiast następny singiel, "Longview" i teledysk do niego, który miał znaleźć się na następnej płycie, zapowiadał zmianę w życiu zespołu. Kolejny singiel, "Basket Case" stał się najbardziej charakterystyczną piosenką Green Daya. 11 stycznia 1994 wyszedł album Dookie. Zdobył on uznanie fanów i krytyków, czego dowodem były liczne nagrody i wyróżnienia, jakie zespół otrzymał za tą płytę. Nieco później zespół został zaproszony na Woodstock '94. Koncert został zapamiętany przez wielu mieszkańców USA jako błotny koncert. To wydarzenie miało duży wpływ na zwiększenie się liczby fanów tria z Berkeley. Green Day miał dużą siłę przebicia, dzięki czemu muzyka punkrockowa zaczęła być dostrzegana w mediach. To pozwoliło zaistnieć innym świetnym zespołom, które być może w innych okolicznościach nie wypromowałyby się. Punkrock, który grał Green Day miał inny kształt niż ten w latach 70'. Mike Dirnt przyznał, że nie mógłby się utrzymywać z muzyki bez wsparcia dużych firm fonograficznych oraz mediów: "Sprzedawanie nie pasuje do tego co przekazujemy w tekstach. Ale nie wiemy jak temu zaradzić, nie wynaleźliśmy jeszcze złotego środka na to.". Billie Joe dodał: "Nie pochodzimy ze świata w którym na porządku dziennym był widok kupy szmalu". Trzeba jednak przyznać, że zespół w każdym momencie swojej kariery zachowywał się dobrze – Green Day często daje darmowe, charytatywne koncerty, oraz dba o to by wpływy z dwóch pierwszych albumów szły faktycznie w 100% do wytwórni Lookout!. Konsekwentnie wspiera tą wytwórnię i tamtejszą scenę niezależną.

Przedsmakiem zbliżającego się nowego albumu była piosenka "J.A.R.(Jason Andrew Relva)", która ukazała się na soundtracku do filmu Angus. Piosenkę tą napisał Mike Dirnt na cześć swego tragicznie zmarłego przyjaciela. 11 października 1995, zespół wydał nową płytę - "Insomniac" – album zbliżony stylistycznie do Dookie, lecz bardziej pesymistyczny. Pierwszym singlem promującym album został "Geek Stink Breath" z dość oryginalnym klipem, pokazującym zabieg wyrywania zęba. Teledysk był do tego stopnia kontrowersyjny, że stacja telewizyjna, MTV początkowo nie chciała go puszczać. Klip można było oglądać tylko w godzinach nocnych. Kolejny singel to "Stuck With Me", a następny "Brain Stew/Jaded" będący połączeniem dwóch piosenek. Ostatnim klipem promującym "Insomniac" został ironiczny i pełen humoru "Walking Contradiction". Był on zarazem najdroższym klipem Green Daya. Płytę Insomniac podsumowała nagroda Grammy jaką zespół dostał w kategorii najlepszy zespół.


Nimrod. (1996-1998)
Po niemal roku oczekiwania pojawił się singel "Hitchin' A Ride" promujący nowy album, którego premierę wyznaczono na 14 października 1997. Album nimrod. zaskoczył publiczność nowym stylem. Znajdowały się na nim piosenki bardzo zróżnicowane muzycznie: ballady "Redundant" i "Good Riddance (Time Of Your Life)", beatlesowskie "Worry Rock", "King For A Day" zawierająca elementy ska, czy parodia death metalu – "Take Back". Następnym singlem z albumu nimrod. był "Good Riddance (Time Of Your Life)", do którego został nakręcony teledysk. Zespół wydał także single "Redundant" i "Nice Guys Finish Last". Później Green Day wyruszył w największą do tej pory trasę koncertową, na którą zaprosił Jasona White'a jako dodatkowego gitarzystę. Jason White jest członkiem zespołów Pinhead Gunpowder i Influents. Po zakończeniu tournee ukazał się instrumentalny klip "Last Ride In". nimrod. jest uznawany przez krytyków za najbardziej dojrzały album w dyskografii Green Daya.


Przerwa (1999)
Na kolejny album fani musieli czekać 2 lata. Zespół w ogóle nie pokazywał się w mediach. W tym czasie członkowie przechodzili problemy rodzinne, m.in. Mike i Tre rozwodzili się ze swoimi żonami. W międzyczasie Billie zajmował się swoim drugim zespołem Pinhead Gunpowder, z którym wydał płytę.


Warning: (2000-2003)
Po przerwie Green Day wrócił z nową piosenką pt. "Minority", której klip przedstawiał zespół na mini-scenie przejeżdżający przez Broadway podczas parady. Symbolizowało to triumfalny powrót zespołu na scenę muzyczną. "Minority" przez 4 tygodnie gościło na pierwszym miejscu amerykańskiej listy przebojów MTV. Miesiąc po premierze singla, 2 października 2000 wydano album Warning:, który stylistycznie zbliżony był do nimrod.a, lecz był przy tym bardziej spójny. Kolejnym singlem został wybrany tytułowy "Warning", trzecim zostało "Waiting&

  • Muzyka Moim Życiem

    Muzyka Moim Życiem

    Miasto: Poznań

    Cześć Wam!!

  • xxxewuchaxxx

    xxxewuchaxxx

    Miasto: Daleko

  • The Chilloud

    The Chilloud

    Miasto: Maków Podhalański

    PILNIE POSZUKIWANY(a) !!!!!!!!!!!!!!!!! Podejmiemy współprace z osobą ( manager ) która byłaby w stanie poprowadzić nasz zespół ! ( koncerty , media itp ) Jeżeli chodzi o finanse - liczone jak członek zespołu. Zainteresowane osoby prosimy o kontakt: 501032383 - biały... email: mbkrzys@o2.pl Jeżeli mamy opowiedzieć coś o zespole The Chilloud to musimy cofnąć się do 2001 roku, kiedy to muzycy tego zespołu spotkali się po raz pierwszy zakładając band o nazwie Narwana - zespół nie do końca wzorujący się na Nirvanie, chociaż takie momenty też miały miejsce :) Nagrali wtedy lokalne hity, takie jak "Zielone oczy", "Dwa oblicza", czy "Utracony świat Alice". Zbujowali na podhalu i nie tylko... z niezłym skutkiem! Grając między innymi z takimi zespołami jak: Myslowitz, Brathanki, Akurat, Quo Vadis, Chicken Legs czy Blue Cafe... Przygoda niestety zakończyła się mniej więcej po jakimś półtora roku wspólnego grania. Ich drogi się rozeszły: Mieszko założył rodzinę, Biały wyjechał do Szczecina, a Marek...jak zwykle obijał się tu i tam... Ale żaden z nich nie obrócił się od muzyki. Mieszko wyjeżdżał do Stanów i tam z bratem grał i koncertował. Biały z Markiem zreaktywowali ich dawny zespół Body-mind-Relation. W Szczecinie Biały dostał propozycję nagrania płyty z zespołem Moonlight, co bez wątpienia pozwoliło mu nabrać więcej doświadczenia. Minęło pięć lat, kiedy to 20 czerwca 2007 roku chłopaki znów się spotkali. Na początku, wtedy jeszcze bez Marka, na basie grał Yankiz, a Marek dołączył w sierpniu. Bardziej doświadczeni i pewni swojego celu znów weszli na wspólną drogę, która nazywa się The Chilloud! Już po kilku tygodniach pokazywali się tu i ówdzie, w tym na Rock Nocy, gdzie zajęli pierwsze miejsce. To otworzyło im drzwi do nagrania dwóch utworów: "Ile bym dał" i "ego2". Od stycznia '09 wsparci przez nowego gitarzystę: Tarka Tafesh'a pracują nad nowym materiałem. Obecnie supportują Closterkeller na trasie ABRACADABRA AURUM TOUR, więc zapraszam na koncerty!!! Oficjalna strona zespołu: http://chilloud.art.pl Kontakt: Krzysiek(biały) 501032383 mbkrzys@o2.pl

  • Adriano

    Adriano

    Miasto: Legnica

    Uwielbiam muzykę. Zwłaszcza dobry amerykański hip-hop, freestylowy hip-hop, dobrego rocka, punk rocka, no i trochę alternatywnego brzmienia. Generalnie mogę słuchać wszystkiego, z wyjątkiem tzw. techno, puszczanego w klubach przez samozwańczych 'didżejów', którzy nawet nie wiedzą co to jest pięciolinia. DJ, to koleś który scratchuje vinylami bity, a nie facet który puści trzy dźwięki na krzyż i się cieszy bo tego słuchają... Moje gusta muzyczne zmieniały się jak pory roku mniej więcej. Oto moja historia: Jako brzdąc słuchałem disco polo (zresztą, wtedy każdy tego słuchał). Skończyła się moda - mówiłem, że tego nienawidzę (może mi się przejadło). Później długo nie pamiętam. Jakoś od gimnazjum lubiłem słuchać dance'u i popu. Nieprzepadałem za ciężkimi brzmieniami i polskim hip-hopem na przykład. I tak było jakiś czas. Jakoś tak w liceum polubiłem rocka (tak na dobre zaczęło się od płyty "American Idiot" Green Day, którą dostałem od koleżanki). Tak wyszedł punk rock, a nawet polubiłem trochu hard rock. Dance raczej przestał mi się jakoś specjalnie podobać, w popie niczego poruszającego też nie znajdowałem. Potem do moich ulubionych gatunków dołączył amerykański hip-hop i rap (Em, The Game). To są moje ulubione gatunki do tej pory. Jakiś czas temu (dzięki jednej stacji radiowej) zupełnie na nowo odkryłem polską muzykę alternatywną. Odkryłem, że jednak istnieją sensowni polscy twórcy i sensowna muzyka (wcześniej w polską muzykę nie wierzyłem). W wakacje poznałem 2 świetne polskie grupy, które zmieniły moje nastawienie. Również dzięki temu polubiłem gatunek ragga, a nawet reggae, oczywiście polskie =) Od jakiegoś czasu nie chcę słuchać innej stacji muzycznej niż Bardzo Inna Stacja. Tak (w dużym skrócie) zmieniały się moje upodobania muzyczne. Od małego wychowywałem sie na Radiu Plus i ś.p. Radiu El. Chyba najstarsza piosenka jaką pamiętam to "Black or White" Michaela Jacksona (wychowałem się na niej). Do dziś cenię go za twórczość, i to on, dla mnie, jest królem popu. Od zawsze też lubiłem Spice Girls (a z nich najbardziej Baby Spice =]). Kiedyś lubiłem i Britney Spears. Od czasów płyty "Speakerboxxx/The Love Below" i piosenki "Hey Ya" polubiłem Outkast. Moimi ulubionymi piosenkami były m.in: "Nothing But You" Paul van Dyka (taka ciekawostka i wyjątek), wspomniana "Hey Ya", "Without Me" Eminema... Długo można by wymieniać. Lubiłem też Gigi D'Agostino oraz Groove Coverage. Przechodziłem też fascynację grupą Uniting Nations. W chwili obecnej, jako ulubionych artystów wymieniam: DMX-a, The Game'a, Green Day, Run DMC, Beastie Boys, Eminema. Z polskich zespołów zaś Cinq G i Kangaroz. W każdym okresie fascynacji gatunkami muzycznymi znajdowały się wyjątki. Np. mówiłem, iż nie lubiłem polskiego hh, ale podobały mi się niektóre piosenki Mezo, albo Trzeciego Wymiaru. Podobnie jest, gdy mi się jako tako spodoba utwór choćby i techno. Ale to wyjątki potwierdzają regułę =)

  • ___LukeKlaris___

    ___LukeKlaris___

    Miasto: Made in World

    ....... .... niech przedstawi mnie muzyka....,która tworzona jest w zależności od nastroju i sytuacji życiowych ,którymi obdarza mnie los........ http://www.myspace.com/lukeklaris

  • ALERGEN

    ALERGEN

    Miasto: Kraków

    :) KONTAKT: www.alergen.art.pl www.facebook.pl/alergen.music alergen@o2.pl http://youtu.be/bVUroS19rB4 - Razem z nami!

Tytuł wątku Autor wątku Liczba postów Ostatni post
post _ NUTSHELL _ 1 Poniedziałek, 20 października 2008 (08:19)
post Zakaz Plakatowania 1 Sobota, 9 lutego 2008 (00:15)